Wywiad z trenerem Damianem Politańskim

Wywiad z trenerem Damianem Politańskim

We wtorek 16 stycznia po zimowej przerwie do treningów wrócili zawodnicy pierwszego zespołu Józefovii. Na boisko wybiegło 21 graczy, lecz z różnych przyczyn zabrakło m.in. Łukasza Poszalskiego, Kamila Kucharskiego, Karola Kopcia, Dawida Trzaskowskiego oraz Łukasza Trzaskowskiego. Piłkarze których zabrakło pierwszego dnia na treningu pojawią się w najbliższych dniach. Już w sobotę (20 stycznia) o 12:00 podopieczni trenera Damiana Politańskiego zmierzą się w pierwszym sparingu z rezerwami karczewskiego Mazura.

A przed sobotnim meczem kontrolnym rozmawialiśmy z Trenerem Damianem Politańskim

O minionym roku. O aspiracjach na najbliższy czas. O przygotowaniach i wzmocnieniach. O kryzysie…, którego nie było. O zespole, którego trener najbardziej się obawia.

Zapraszamy.

W minionym roku kalendarzowym prowadzony przez Pana pierwszy zespół Józefovii poniósł tylko 4 porażki w ligowych meczach. Czy to był dla Pana dobry rok?

Faktycznie - mój zespół poniósł tylko cztery porażki w całym roku kalendarzowym, nie tylko w lidze. Choć ma to niewielkie znaczenie, liczając wszystkie sparingi z obu okresów przygotowawczych oraz spotkania posezonowe, okazuje się, że przegraliśmy tylko 4 z ponad 50 rozegranych spotkań w roku 2017. Za te liczby, wielkie „chapeau bas” należy się moim zawodnikom, bo to naprawdę dobry wynik. Jestem zadowolony z całego minionego roku i na pewno zapamiętam go na długo, dobra passa w klubie, Mistrzostwo Polski z kadrą Mazowsza, kilka prywatnych marzeń które się spełniły… Tak, to był dobry rok.

Końcówka roku również była udana, otrzymał Pan licencję UEFA A, do czego ten tytuł upoważnia?

To prawda, 20 grudnia odbył się ostatni egzamin, podczas którego obroniłem pracę dyplomową i po 10 miesiącach szkoleń zakończyłem kurs na trenera UEFA A. Jest to przedostatni stopień trenerski w drabince UEFA. W Polsce daje możliwość prowadzenia samodzielnie drużyny na poziomie III ligi oraz podjęcia pracy, jako drugi trener w wyższych ligach z ekstraklasą włącznie.

Czy kryją się za tym jakieś aspiracje na najbliższy czas…?

Oczywiście trzeba marzyć i wyznaczać sobie kolejne cele, żeby nie stać w miejscu. Moje plany na najbliższy czas są jednak jasno sprecyzowane - jestem trenerem Józefovii i skupiam się na tym aby wykonywać swoją prace jak najlepiej. Zrobiliśmy dobry wynik, a moim celem jest powtórzenie go w rundzie wiosennej. Nie wiem, co przyniesie przyszłość - praca trenera jest bardzo nieprzewidywalna. Cieszę się, że w Józefovii mogę zbierać cenne doświadczenie i wierzę, że potrwa to jak najdłużej. Nikt nie wie, co będzie jutro, dlatego zamiast wybiegać myślami daleko w przód, koncentruje się na najbliższym czasie, w którym wraz z drużyną czeka nas bardzo ciężka praca.

Po rundzie jesiennej Józefovia traci tylko jeden punkt do lidera SEMP-a Ursynów. Jedno oczko do lidera mają również Grom Warszawa i KS Raszyn, co sprawia, że Józa zimę spędzi na czwartym miejscu w tabeli, czy czuje trener niedosyt?

Nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Na tym etapie jednak nie ma dla mnie żadnego znaczenia, że jest to 4 miejsce i nie miałoby gdyby było wyższe. W sierpniu po przeanalizowaniu sytuacji i możliwości w klubie, zarząd Józefovii, postawił przede mną oraz drużyną cel, którym jest utrzymanie się w lidze. Jesteśmy dopiero na półmetku rozgrywek a na naszym koncie jest już 35 punktów, zatem zespół, który miał za zadanie pewnie utrzymać się w lidze, jak sam zauważyłeś - traci tyko jeden punkt do najlepszego w tabeli. Zaryzykuję stwierdzenie, że cel postawiony nam na rok, już wykonaliśmy i to ma dla mnie ogromne znaczenie. Reasumując, o niedosycie nie ma mowy. Tworzymy świetny team nie tylko na boisku i w szatni, ale nawet poza klubem i to uważam za nasz wielki sukces.

Czy w związku z miejscem, w którym się znaleźliście cele się zmieniły?

Nie wiem jeszcze jak to widzą prezesi naszego klubu, bo do rozmów siądziemy pewnie w lutym, spodziewam się jednak, że nie będą stawiali konkretnego celu czy ultimatum, którym miałby być awans. IV liga dla naszej klubowej rodziny byłaby wielkim wyzwaniem zarówno organizacyjnym jak i sportowym. Historia pokazuje, że ostatnim razem po dwuletniej przygodzie naszego zespołu w tej klasie rozgrywkowej, klub długo nie mógł stanąć na nogi.
Chciałbym jednak żeby moje stanowisko w tej sprawie nie pozostawiało złudzeń - na każdy mecz wychodzimy po to żeby wygrać, a wspólną ambicją - moją i drużyny jest pokazanie, że jesteśmy najlepsi w lidze. Zatem jeśli tylko pojawi się szansa na wywalczenie awansu, zrobimy wszystko żeby tak się stało! Jednocześnie uważam, że musimy podejść do tego wszystkiego bardzo spokojnie, cierpliwie i z dużym dystansem, łatwo jest się zachłysnąć, trudniej wrócić na powierzchnię.

No właśnie, po remisie na własnym boisku ze Spartą Jazgarzew i porażce na Przyszłości Włochy nie trudno było usłyszeć, że dopadł Was kryzys… Jak po czasie trener postrzega te porażki?

Kolejnymi zwycięstwami rozbudziliśmy apetyty kibiców i nawet mnie to nie dziwi, bo naturalną rzeczą jest, że każdy z nich chciałby, aby Józa wygrywała zawsze - ja też! Nie może jednak być tak, że jedna czy dwie porażki wkładają komuś w usta prawo do obwiniania kogokolwiek, mieszania się w skład, nie mówiąc już o sianiu zamętu w zespole poprzez dwuznaczne rozmowy z zawodnikami. Niestety często ludzie, którym tylko się wydaje, że dobrze znają się na piłce mają bardzo spłyconą skalę oceny. Wygrywasz- jesteś dobry, przegrałeś- do niczego się nie nadajesz. Takie spojrzenie jest mocno krzywdzące dla nas wszystkich. Prowadzenie zespołu to proces wielowarstwowy, a na najmniejszy sukces składa się mnóstwo czynników. Po wspomnianych przez Ciebie w pytaniu dwóch słabszych meczach, w trzech następnych a jednocześnie ostatnich w rundzie zdobyliśmy komplet punktów z bilansem bramek 14-2, w tym wygrywając w ostatniej kolejce z niepokonanym przez całą rundę liderem z Ursynowa. To znaczy, że o kryzysie nie było mowy a ja nie żałuję żadnej wcześniejszej decyzji, bo może bez nich nie byłoby tych pięknych chwil na zakończenie rundy.

W trenera ocenie jesienią byliście lepszą drużyną niż choćby pół roku temu?

Na pewno jeszcze bardziej doświadczoną. I choć wyraźnie brakowało nam Marcina Skrzyńskiego, który na wiosnę dzięki swojej boiskowej przebojowości i doświadczeniu był naszym mocnym punktem, to wielką wartość dla zespołu przynieśli transferowani latem Marek Rogowski, Karol Kopeć, Kamil Kucharski oraz Elias Sheehade, który niestety w drugiej połowie rundy zmagał się z kontuzjami. Wszystko wskazuje na to, że z jego zdrowiem wszystko już dobrze i wierzę, że wiosną będzie jednym z liderów naszego zespołu.

Czego najbardziej obawia się trener przed nadchodzącą rundą?

Czekam na nową rundę z wielką niecierpliwością i ciekawością, bo tabela zwiastuje niezwykle ciekawą rywalizację, zwłaszcza między czterema pierwszymi zespołami. Wiele razy powtarzałem, że jedynym zespołem, którego mielibyśmy się bać w tej lidze, jesteśmy my sami- co niestety sprawdziło się choćby w zremisowanym w dziwnych okolicznościach meczu ze Spartą. Nie obawiam się niczego, wierzę, że mój zespół jest na tyle doświadczoną grupą ludzi, że ani napływająca z zewnątrz presja, ani ewentualne słabsze występy, nie zburzą solidnego fundamentu, który wypracowaliśmy przez ostatni rok. Jeśli ani my sami, ani ludzie związani z drużyną pośrednio, nie będą dmuchać balona z napisem awans, to myślę, że jesteśmy w stanie powtórzyć tak udaną rundę jak jesienna, co byłoby dużym sukcesem.

Tym razem podczas zimowych przygotowań zespół nie rozegra wielu derbowych pojedynków z rywalami z okolicy jak miało to miejsce w poprzednich okresach. Za to na liście sparingpartnerów możemy znaleźć m.in. trzecioligowy KS Ursus, aspirującą do awansu do III ligi Mazovię Mińsk Mazowiecki czy rywala z przed roku, który został mistrzem naszej grupy i awansował do IV ligi- Perłę Złotokłos.

Zimowy okres daje świetną możliwość sprawdzenia się na tle różnych rywali, z którymi nie możemy się mierzyć, na co dzień w lidze. Moim priorytetem jest przygotowanie zespołu do rozgrywek ligi okręgowej, dlatego większość naszych sparingpartnerów reprezentuje właśnie ten poziom. Cieszę się jednak, że będziemy mogli zagrać z wyżej notowanymi rywalami. Dla moich zawodników to na pewno również będzie ciekawe doświadczenie. Miłe jest również, że takie zespoły jak choćby Ursus, który na co dzień występuje w lidze z takimi firmami jak Widzew, Legia II czy Polonia Warszawa chcą się z nami zmierzyć.

Czy przed rundą wiosenną możemy spodziewać się wzmożonych ruchów transferowych?

Mimo kilku przewlekłych kontuzji mamy dość szeroką kadrę. Chciałbym jednak, aby i w tym okienku transferowym dołączyło do nas 3-4 nowych zawodników. Nie ukrywam, że chętnych do reprezentowania naszych barw jest coraz więcej, zakładam jednak, że jeśli pozyskamy zimą nowych zawodników, to takich, którzy będą w stanie walczyć o podstawowe miejsce w składzie. Już na pierwszym treningu pojawiły się nowe twarze.

Czego mogę Panu życzyć na nowy 2018 rok?

Zdrowia i piłkarskiego szczęścia!

Ja z kolei Tobie, wszystkim prawdziwym sympatykom naszej drużyny oraz osobom odwiedzającym naszą stronę i fanpage, życzę w Nowym Roku spełnienia najskrytszych marzeń, spokoju ducha i wielu cudownych chwil w gronie najbliższych.

Wywiad przeprowadził K.O.

do góry więcej wersja klasyczna
Wiadomości (utwórz nową)
Brak nieprzeczytanych wiadomości