Macioszek: Nawet rywale byli zdziwieni
Michał Macioszek odpowiedział na pytania po przegranym meczu z Energią Kozienice w 3. kolejce Decathlon V Ligi.
Mecz rozpoczął się dla was idealnie – szybka bramka, potem karny i prowadzenie 2:0. Co twoim zdaniem sprawiło, że nie udało się utrzymać tej przewagi?
To prawda, zaczęliśmy świetnie - szybki gol, potem karny i 2:0. Mieliśmy jeszcze kilka sytuacji, żeby podwyższyć na 3:0. Realizowaliśmy założenia trenera, gra wyglądała bardzo dobrze. Przy takim prowadzeniu powinniśmy uspokoić grę, dłużej utrzymać się przy piłce i zejść na przerwę z korzystnym wynikiem. Pierwsza połowa była naprawdę solidna, natomiast w drugiej zabrakło koncentracji. Za bardzo chcieliśmy szybko strzelić kolejnego gola i pojawiły się błędy. Ogólnie zagraliśmy dobry mecz, rywal też, a choć wynik jest negatywny, to z naszej postawy możemy być zadowoleni.
Z boiska widać więcej niż z trybun. Jak ocenisz sytuację przy bramce na 2:2, kiedy faulowany był Filip Pietrusiewicz? Czy to podcięło wam skrzydła?
Szczerze mówiąc, nawet rywale byli zdziwieni, że sędzia nie zagwizdał. Wystarczyło spojrzeć na kostkę "Pudziana" - po starciu wyglądała naprawdę źle. Arbiter popełnił błąd, ale taka jest piłka - zamiast gwizdka padł gol i przeciwnik dostał ogromnego "kopa” do dalszej gry. Może trochę nas to podłamało, ale nadal graliśmy dobrze i mogliśmy jeszcze wyciągnąć ten wynik. W końcówce to my mieliśmy przewagę, dążyliśmy do wyrównania, zabrakło tylko skuteczności.
Po roku przerwy wróciłeś do Józefovii. Jaką rolę wyznaczył ci trener i jakie są twoje osobiste cele na ten sezon?
Bardzo się cieszę, że wróciłem. Tu czuję się jak w domu – świetna drużyna, super atmosfera zarówno na boisku, jak i poza nim. Jest dużo energii i naprawdę dobrze się tu gra. Moja rola? Wnieść doświadczenie, pomóc młodszym chłopakom, a na boisku głównie zabezpieczać defensywę jako typowa „szóstka”. No i mam jeszcze nauczyć "Eto" robić przerzuty - to już taki nasz żart (śmiech). A cele? Chciałbym, żeby Józa wróciła do IV ligi. Nie narzucamy sobie presji, ale ja wierzę, że tam wrócimy. To jest miejsce dla tego klubu. Będę walczył razem z drużyną, a przy takim zaangażowaniu naprawdę możemy o to powalczyć.
WSPIERAJĄ NAS:








